Gdzie, co i po co ten SIW? Identyfikacja wizualna dla każdego (cz.I)

Masz swoje logo? A może znasz kogoś, kto je ma? Ile wizytówek trzymasz w swoim portfelu? Jakiej wielkości stos ulotek wyciągnąłeś dziś ze swojej skrzynki pocztowej?

W czasach wszechobecnej reklamy i kreowania wizerunku na każdym kroku spotykamy się z tym podobnymi materiałami. Ich projektowaniu poświęca się wiele agencji i freelancerów. Wielu profesjonalistów wydaje podręczniki na ten temat. Mimo to nie każdy projekt wygląda tak, jak powinien.

Znak graficzny, kolory i typografia to jednocześnie podstawowe oraz na tyle istotne elementy, do których wybrania i opracowania trzeba się przyłożyć. Są punktem wyjścia do zaprojektowania chociażby banera głównego bloga, elementów graficznych strony www, wizytówek, zsynchronizowania wizualnego mediów społecznościowych z oficjalną stroną i tak dalej i tak dalej… Nie można więc projektu systemu identyfikacji wizualnej pozostawić przypadkowi.
Z tego tekstu dowiesz się, w jaki sposób zadbać o prawidłowe zaprojektowanie oraz wykorzystanie identyfikacji wizualnej.

Czym w zasadzie jest system identyfikacji wizualnej?

Otóż to, co wizualne, jawi się oczom. Jeśli jeszcze dodam, że system identyfikacji wizualnej odnosi się do różnych firm, instytucji i tak dalej, czyli do czegoś, co nas otacza, jasne staje się, że również identyfikacja wizualna jest nieodłącznym elementem naszej codzienności. Problem tkwi jedynie w tym, że potocznie nikt tego tak nie nazywa.
Więc jak nazywa? Ulotkami, banerami, plakatami reklamowymi, logo. Bo system identyfikacji wizualnej to nic innego jak właśnie to, co jawi się twoim oczom, kiedy wchodzisz do jakiegoś biurowca czy idziesz ulicą pełną sklepów. To ulotki, które ci rozdają w parku. To nazwy na szyldach punktów usługowych, które mijasz, idąc do pracy. To różne kolorowe znaki graficzne przy tych nazwach – czyli logo – na przykład charakterystyczne żółte „M” McDonald’s, które większość z nas zna od dziecka. Nawet herb danego miasta można potraktować jako jego logo. Dalej: to jednolity wystrój wnętrz dla różnych sieciówek. To wizytówki, które dostajesz od agentów ubezpieczeniowych. To banery tytułowe na blogach. To ze względu na tę identyfikację wizualną panie na kasie w Biedronce są ubrane w takie, a nie inne koszulki, a panie w banku mają pod kołnierzykami białych bluzek zawiązane identyczne apaszki. To ta identyfikacja wizualna sprawia, że Coca-Colę kojarzysz z kolorem czerwonym, a nie zielonym i nawet nie wyobrażasz sobie, jakby to było, gdyby Cola zieloną się stała. Te oraz inne elementy składają się na system identyfikacji wizualnej, dzięki któremu każda firma, instytucja czy nawet osoba staje się rozpoznawalna, czyli identyfikowalna po określonych elementach.

Komu potrzebna jest identyfikacja wizualna?


Jeśli mówimy o logo, wizytówkach, banerach czy jednolitych strojach pracowniczych, możemy myśleć, że takie rzeczy są potrzebne tylko wielkim firmom – korporacjom, które są znane w całym kraju bądź na świecie i które przede wszystkim mają pieniądze na to, aby zlecić komuś wykonanie takich rzeczy.

System identyfikacji wizualnej dotyczy więc nie tylko firm, ale także grup firm, instytucji publicznych, administracji, stowarzyszeń, wydarzeń, kampanii, czy też pojedynczych osób. W zasadzie każdy, kto w jakiś sposób działa i staje się rozpoznawalny – czy to na rynku globalnym czy lokalnym, przez mieszkańców jednego osiedla czy w internecie przez czytelników – powinien zainteresować się identyfikacją wizualną dla siebie. Oczywiście ze względu na realizowanie różnych celów i odmienne formy działania elementy systemu identyfikacji mogą się w pewnym zakresie różnić, ale sam mechanizm oddziaływania na otoczenie pozostanie ten sam.

Najczęstsze błędy w myśleniu o SIW


Aby zaprojektować dobre logo i materiały firmowe, nie wystarczy (o zgrozo!) otworzyć Painta. Ba! Nawet nie wolno tego robić! Chyba, że lubisz ten dreszczyk emocji.

Aby cieszyć się zgodną współpracą z projektantem/klientem i zakończyć ją sukcesem, przemyśl, czy nie popełniasz któregoś z poniższych błędów w myśleniu o swoim projekcie:

– logo nie oddaje idei firmy – bo na przykład ktoś zafascynowany Apple inspiruje się logo tej firmy i dopina jabłuszko pod swoje produkty, mając nadzieję, że powtórzy sukces swojego ulubi
eńca. To prawda, że niektóre słynne korpo swoją nazwę i logo mają całkiem od czapy, ale to nie znaczy, że ich sukces powtórzy teraz każdy. Najlepiej by było, aby twój projekt jasno przekazywał zakres twojej działalności, osobowość firmy bądź coś, co cię charakteryzuje i wyróżnia. Tak buduje się spójność!

– logo nie jest zaprojektowane z myślą o wszystkich materiałach – tak internetowych jak drukowanych, bowiem nie wszystko, co dobrze prezentuje się na ekranie, takie samo wyjdzie na billboardzie przy A4. Zanim więc przystąpisz do projektowania, przemyśl, gdzie twoje logo zostanie użyte, w jakich rozmiarach będzie potrzebne, czy czcionki będą wystarczająco czytelne, jeśli w grę wchodzą małe naklejki lub fiszki, czy kolor nie porazi oczu odbiorców, jeśli zostanie wydrukowany na dużej powierzchni.

– brak standaryzacji logo – czyli użytkowanie logo od przypadku do przypadku, jak się wklei, tak się wydrukuje, raz się rozciągnie, raz się zwęzi, raz rzuci na środek, a raz przytnie przy wydruku. Nie, nie, nie! Nie podążaj tym tropem! Twoje logo cię reprezentuje, musi więc być eksponowane w sposób czytelny, nie zniekształcający formy. Oznacza to, że musisz dobrać odpowiednie pole ochronne wokół twojego logo tak, aby nic nie właziło nań i nie przygniatało. Także kolory tła nie mogą sprawiać, że logo zniknie. Profesjonalne księgi znaku wyraźnie opisują, w jakich wersjach logo może być używane (kolor podstawowy, kolory dodatkowe, czerń i biel, negatyw), na jakich kolorach tła, z jakim marginesem, w jakiej skali minimalnej, w jakiej skali maksymalnej i trzeba się tego trzymać bez ustępstw!

– praca od szczegółu do ogółu, zamiast od ogółu do szczegółu – tj. pan przychodzi do grafika i mówi coś w ten deseń: „Chcę ulotkę, czcionka Arial, na zielonym tle, DL-kę w stylu klasycznym, generalnie minimalizm, zdjęcia pani wybierz, logo podeślę na maila”. Za miesiąc ten sam pan chce wizytówkę, tym razem czerwoną, z kolażem zdjęć, bo tak się robi, z mapką i w stylu westernu. Potem jeszcze parę projektów, każdy z innej beczki i zbierając je wszystkie mamy wrażenie, że ogarnia nas chaos, a czytelność marki spada poniżej zera. Pamiętaj! Najpierw ustal standardy, a dopiero potem projektuj konkretne materiały.

– klient zapomina, że cała identyfikacja (logo, strony, blogi, materiały reklamowe…), nie jest dla niego, a dla jego klientów – serio myślisz, że twoje logo jest potrzebne tobie? No chyba tylko po to, aby go używać w komunikacji z otoczeniem swojej firmy. Znasz swoich klientów (a przynajmniej powinieneś znać) i to z myślą o nich, powinny być projektowane wszelkie materiały, aby przedstawić firmę w konkretny sposób i jednocześnie odpowiedzieć na potrzeby odbiorców. To oni wyrabiają sobie zdanie o twojej marce, to w ich głowach kreujesz obraz swojej firmy, więc pomyśl, czy to, co jest twoim logo, jakże czytelnym i zrozumiałym dla ciebie, podobnie widzi się także innym.

– upieranie się przy powszechnych, a niekoniecznie dobrych rozwiązaniach, „bo wszyscy tak mają” – czyli tendencja do powielania schematów, niekoniecznie nawet gustownych, tylko byle jakich. No cóż, nikt nie będzie komuś siłą tłumaczył, co jest dobre, a co nie, jednak jeśli przychodzisz ze zleceniem do specjalisty, daj mu się wypowiedzieć. To, że jakaś ulotka została dopuszczona do druku, nie oznacza, że jest super! Oznacza tylko tyle, że brak w drukarniach instytucji, która miałaby prawo wstrzymywać produkcję badziewia.

– brak przywiązywania uwagi do estetyki i szczegółów – poniekąd wiąże się z myślnikiem powyższym. Niestety, niektórzy nie zwracają uwagi na regularne odstępy, wyrównania, nieprawidłowe przeskalowania zdjęć, co tam, że gdzieś się coś ucięło, inne rozciągnęło, napis za duży, a podpis razi błędami ortograficznymi… Najważniejsze, że projekt szybko wyszedł, prawda?

– upieranie się przy swoim – klient typu ważny przedsiębiorca jest mile widziany, jeśli weźmie pod uwagę, że choć jest dobry w swojej dziedzinie, niekoniecznie zna się też na innych. Od tego są inni specjaliści. Nie dopuszczanie grafika do głosu, narzucanie swojego widzimisię i upieranie, bo „ktoś tak na forum napisał i pan ma tak zrobić” jest najzwyczajniej w świecie niekulturalne, a przez to potem identyfikacja wizualna nie jest wykonana zgodnie ze standardami, byle jak, bo klient tak chciał. Jeśli z góry wiesz, że wiesz lepiej, to po co zlecasz projekt komuś innemu? Otwieraj Painta i do roboty!

– twierdzenie, że stworzenie logo to tylko kilka kliknięć myszką, że wystarczy znajomość programu graficznego i już można zrobić logo – przy tym projekt ma kosztować symboliczną złotówkę, a projekty wstępne mają być za free, no bo cóż ten grafik się narobi? Być może specjaliści od Painta nie widzą w projektowaniu nic szczególnego, ale ten, kto sięgnął i kupił Corela lub Photoshopa, wie, że nie są to tanie rzeczy, a i funkcji mają więcej. Poza tym projektowanie to także cała koncepcja, szkice, proces myślowy, dokonywanie wyborów, znajomość zasad projektowania, które ktoś zdobył podczas 5-letnich studiów na ASP. To wreszcie kunszt i poczucie estetyki, nie dane każdemu. To wykupienie licencji na fajną czcionkę czy profesjonalną fotografię. Poświęcony czas i zużycie sprzętu oraz prądu, jeśli już mam wyliczać dosłownie wszystko. Czy wchodząc do restauracji zamawiasz połowę dań z menu, zjadasz, po czym wychodzisz bez płacenia, bo jednak mam gotuje lepiej? Czy w sklepie spożywczym nie płacisz za zakupy, bo przecież one tylko leżały na półkach? Każdy za swoją pracę chce widzieć zapłatę, nie traktuj więc grafika jak wolontariusza.

Po co profesjonalna identyfikacja wizualna?

Na podstawie tego, jak wygląda wnętrze danego sklepu lub jakie wrażenie sprawiają plakaty reklamowe jakiejś marki, wyrabiamy sobie na ich temat pozytywną lub negatywną opinię. Jak cię widzą tak cię piszą – to przysłowie idealnie obrazuje działanie identyfikacji
wizualnej. Ona pozwala się wyróżnić na tle konkurencji i zdobyć dodatkowe plusy u odbiorców. I choć wrażenia estetyczne (tak jak i wygląd człowieka) nie powinny liczyć się bardziej niż jakość produktu czy treści strony internetowej, to właśnie pierwsze kilka minut może być decydujące, czy ktoś zatrzyma się gdzieś na dłużej czy pójdzie dalej.
Pierwszy gościnny wpis  na moim blogu. A przypada w zasłudze:
 
Weronika Labisko
Grafik-freelancer zajmujący się przede wszystkim projektowaniem logo i materiałów promocyjnych dla kreatywnych przedsiębiorczych kobiet i blogerek. Znana do niedawna z bloga Plasterek Cytryny, obecnie prowadzi swoją oficjalną stronę www.weronikalabisko.pl. Zakręcona na punkcie tematu identyfikacji wizualnej i grafiki artystycznej. Prowadzi bezpłatne konsultacje dotyczące nazwy i kreowania wizerunku bloga. Do całkiem niedawna uważała informatyków za dziwaków, a teraz sama żyje w symbiozie ze swoim ukochanym laptopem. W czasie wolnym czyta… książki o projektowaniu i bazgrze w szkicowniku.