Jak rozmawiam z klientem, który „nie wie, czego chce”?

O komunikacji, briefie i projektowaniu bez wróżenia z fusów.

Dawno temu, na jednej z grup dla grafików, opublikowałam fragment rozmowy z klientem:

Ja: Jak to ma wyglądać?
Klient: Nie wiem. Jakbym wiedział, to bym nie przychodził do grafika.

Wielu uznało to za zabawne, jedna osoba napisała zgoła co innego:

Kolejny grafik, który nie potrafi rozmawiać z klientem.

Z początku poczułam się dotknięta, ale z czasem zrozumiałam, że… była w tym niestety racja.

Dwa typy klientów, którzy „nie wiedzą, czego chcą”

Z mojego zawodowego doświadczenia jako grafik wynika, że można wyróżnić dwie grupy klientów, którzy „nie wiedzą czego chcą”:

1. Klienci, którzy naprawdę nie wiedzą

Nie angażują się w rozmowę, nie potrafią sprecyzować celu, ani oczekiwań. Często słyszałam od nich, że:

  • „Nie wiem, nie znam się. Pani jest profesjonalistką, proszę zrobić, tak by było dobrze.” Po czym informują Cię, że:
  • „To nie to, ale nie wiem, co bym zmienił.”

Współpraca z takim klientem przypomina grę w ruletkę – projekt się przeciąga, satysfakcja i rentowność spadają, a grafik zaczyna żałować, że w ogóle odpisał na maila.

Często w grę wchodzi też FOMO – strach przed wyborem:

  • „Super! Idealnie! Tylko… czy mogę zobaczyć coś zupełnie innego? Bo jak mam zdecydować, skoro widzę tylko jedną wersję?”

2. Klienci, którzy tylko pozornie nie wiedzą

Z tym typem klienta, bardzo chętnie pracuję. Wiem, że gdzieś tam w jego głowie, znajduje się obraz tego, co chce uzyskać. Po prostu nie potrafi przełożyć swoich myśli i potrzeb na brief. Może to wynikać na przykład z braku znajomości języka wizualnego.

Moim zadaniem jest wejść w rolę detektywa, psychologa, tłumacza z „klienckiego” na graficzny.
Zadaję pytania, analizuję, podsumowuję. Często już podczas rozmowy wyłania się pierwszy szkic kierunku, który warto rozwinąć. Dalsze kroki, to monitorowanie wraz z klientem, czy obrany kurs jest właściwy, czy należy go skorygować.

Dlaczego jasne założenia projektowe są kluczowe?

1. Nie czytam w myślach

Projektowanie graficzne to nie wróżenie z fusów. Każda propozycja to godziny pracy, analiz, przygotowań i testowania. Nie mam magazynu gotowych projektów, które tylko podaję z półki.

2. Nawet „wolna ręka” wymaga kontekstu

Czasem klient mówi: „Rób, jak uważasz.” Ale projekt graficzny nie funkcjonuje w próżni. Musi odpowiadać na konkretne potrzeby, wpisywać się w szerszy kontekst – komunikacyjny, biznesowy, estetyczny. Potrzebuję punktu zaczepienia, żeby stworzyć coś wartościowego, a nie błądzić niczym dziecko we mgle licząc na to, że a nuż teraz trafię.

Kiedy nie podejmuję się współpracy?

Nie pracuję z klientami, którzy:

  • stale zmieniają zdanie i unikają podejmowania decyzji,
  • nie chcą uczestniczyć w procesie,
  • liczą, że sami nic nie muszą robić poza „tak” lub „nie”.

A kiedy tak?

Bardzo chętnie pracuję z osobami, które:

  • są gotowe na rozmowę,
  • chcą szukać rozwiązań wspólnie,
  • potrafią dawać konstruktywny feedback – nawet jeśli początkowo nie wiedzą, jak go sformułować.

Podsumowanie

  • 👥 Klient, który sądzi, że nie wie, ale jest gotów rozmawiać, może liczyć na moje wsparcie.
  • 🌀 Klient, który naprawdę nie wie i nie chce wiedzieć, nie jest partnerem do współpracy.
  • 🧠 Moja rola to zadawać dobre pytania, wydobywać potrzeby i przekładać je na obraz.
  • 🛒 Projektowanie graficzne to nie sklep z gotowcami – to proces, który wymaga współpracy.

Chcesz stworzyć projekt, który naprawdę działa?
Zacznijmy od szczerej rozmowy.


👉 napisz na adres kontakt@annateodorczyk.com lub zadzwoń +48 721 945 881.

W zakładce kontakt znajdziesz także odpowiedzi na często zadawane pytania.

👉 Możesz także śledzić mnie na bieżąco na Instagramie.