Plagiat i inspiracja | Przepraszam, czy Pani mnie skopiowała?

Yohji Yamamoto [japoński projektant mody], powiedział kiedyś: Zacznij kopiować to co kochasz. Kopiuj, kopiuj, kopiuj. Na końcu kopii, znajdziesz własne „ja”. (…) Zgodnie ze słowami Austina Kleona, autora książki Steal Like an Artist, są dobre i złe sposoby, by kogoś kopiować: Nie kradnij stylu, kradnij sposób myślenia, ukryty za stylem. – Natalia Borecka The Fine Line Between Imitation and Flattery.

W zawodzie grafika, fotografa czy innego, zajmującego się pracą twórczą, kwestia plagiatu to bardzo delikatna sprawa. Ja sama, choć staram się orientować w tej kwestii, radziłam się ostatnio prawnika z portalu Legalna Kultura, czy niektóre moje działania podczas tworzenia ilustracji są legalne, czy naruszają cudze prawa autorskie.

 Pytanie brzmiało następująco:

Przygotowuję dla pewnego wydawnictwa ilustracje. [Jeśli akurat nie tworzę własnej dokumentacji fotograficznej] w Internecie znajduję zdjęcia postaci ludzkich w różnych pozach i na ich podstawie tworzę rysunek we własnym stylu graficznym – realistycznym, ale bardziej komiksowym. Postacie nie są kopią ludzi ze zdjęć, tylko przybierają pozy i czynności przez nie wykonywane. Jednak jeśli położyć ilustrację i zdjęcie obok siebie, widać podobieństwo, czasami mniejsze, czasami większe. Np. Dziewczyna przeglądająca szafę z ubraniami. Zapewniono mnie kiedyś, że można to traktować jako inspirację, która nie wymaga zgody właściciela zdjęcia, na wykorzystanie komercyjne. Ostatnio jednak zaczęłam się obawiać, czy aby na pewno wszystko odbywa się zgodnie z prawem.

Odpowiedziano mi tak:

Granica pomiędzy inspiracją, a opracowaniem jest bardzo umowna. Utwór inspirowany to utwór, który powstał pod wpływem inspiracji dziełem innego twórcy (inspiracji rozumianej jako psychologiczno-emocjonalny odbiór cudzego dzieła). Utwór inspirowany jest samodzielnym dziełem, który posiada cechy indywidualnej twórczości artystycznej jego autora. Inspiracja drugim utworem stanowi pewien bodziec do realizacji własnego pomysłu. Utwór inspirowany nie zawiera elementów twórczych cudzego utworu, a jedynie elementy niechronione, np. charakterystyczne cechy określonego stylu.

Utwór inspirowany jest dziełem samodzielnym, a jego twórca dysponuje pełnią praw autorskich i może nim swobodnie rozporządzać. Najważniejszą cechą utworu inspirowanego jest jego samoistność. Wynika ona z faktu, że do tworzenia utworu inspirowanego nie zaczerpnięto elementów twórczych z innego utworu.

Tym samym w przedstawionej w pytaniu sytuacji wydaje się, że mamy do czynienia z inspiracją cudzymi zdjęciami, aniżeli z ich zmodyfikowanym egzemplarzem (kopią), gdyż w tym drugim przypadku mielibyśmy do czynienia jedynie z opracowaniem, a więc utworem zależnym.

Utwór zależny to natomiast nowy, samodzielny przedmiot prawa autorskiego, który jest „zależny” względem utworu pierwotnego. Ta zależność przejawia się w tym, że na rozporządzanie takim opracowaniem czyli np. rozpowszechnienie książki z takimi ilustracjami, koniecznym by było już uzyskanie zgody twórcy utworu pierwotnego.

Jarosław Jastrzębski
Radca prawny

O plagiatach, wzorach i inspiracjach zaczęłam rozmyślać przeglądając artykuł Ale to już było na portalu Entere the Room, w którym autor pokazuje całkiem oczywiste naśladownictwo, czy też może hołd złożony pod adresem innego fotografa. W Internecie przewija się sporo podobnej twórczości – zarówno takiej, która jest celowym nawiązaniem do innych dzieł, jak i utworów inspirowanych.

Nawet pobieżna znajomość historii sztuki, pop kultury i sztuki współczesnej, pozwala na dostrzeżenie niektórych „smaczków”, dlatego nie warto pozostawać ignorantem.

Diego Velázquez, Wenus z Lustrem, 1650
Po lewej Bergstrom over Paris Helmut Newton dalla serie Sleepless Nights (1976), źródło po prawej The Girl in the Window Giampaolo Squra dla magazynu Antidote (2011), żródło
Anka Leśniak, Wenus z lustrem, 2013, żródło
11.a.m, Edward Hopper, 1926, żródło
Richard Tuschman, źródło
po lewej Peter Lindbergh dla Harper’s Bazaar, po prawej John Singer Sargent Portret Madame X, źródło

Choć współcześnie kwestia plagiatu postrzegana jest bardzo negatywnie i niektórzy doszukują się go na każdym kroku, nie zawsze tak było. Jak powiedział Charles Caleb Colton, angielski duchowny, pisarz i kolekcjoner sztuki: Naśladownictwo jest najszczerszą formą pochlebstwa (ang. Imitation is the sincerest form of flattery)*. Zarówno w świecie sztuki, jak i literatury, inspiracje czy wręcz jawne kopie, odbierane były bardziej jako pochlebstwo i oryginalni autorzy nie mieli finansowych roszczeń względem plagiatujących pod warunkiem, że ci… podpisywali się swoim nazwiskiem/sygnaturą, a nie nazwiskiem/sygnaturą oryginalnego twórcy. Chodziło o to, by nie wprowadzać kupujących w błąd, kto wykonał daną kopię.

 
Albrechta Dürer, Adam i Ewa, 1504, miedzioryt /Sebald Beham, Adam i Ewa, ok. 1525-1527, drzeworyt
 
 Albrechta Dürer, Bachanalia z Sylenem, wg Andrea Mantegni, 1494, piórko, brązowy tusz
 
Andrea Mantegna, Bachanalia z Sylenem, przed 1481 miedzioryt, sucha igła
 
Albrecht Durer, Źle dobrana para, ok.1495, miedzioryt/ Marcantonio Raimondi, Źle dobrana para, ok. 1505, miedzioryt

 
Czasy się zmieniły i obecnie wiele instytucji zajmuje się pilnym tropieniem i tępieniem przykładów plagiatu. Nierzadko osądy wydają też ci, których owe prawa w ogóle nie dotyczą, z uporem maniaka doszukując się najmniejszych choćby podobieństw, które mogłyby przypisać kolejnem
u „hochsztaplerowi” łatkę złodzieja cudzych pomysłów. A na szarym końcu stoi sobie samotny autor.
 
Przestrzeganie praw autorskich świadczy jednak o pewnej etyce zawodowej i sama staram się zawsze postępować w jak najlepszej wierze. W różnych okresach swojej twórczości, zawsze byłam przekonana, że działam w granicach istniejącego prawa. Wraz z doświadczeniem i poszerzaniem swojej wiedzy z zakresu praw autorskich – które i tak są bardzo płynne, więc łatwo się zgubić – zwiększa się moja świadomość pracy oraz stopień inspiracji cudzymi pracami. Mam tylko nadzieję, że te pojawiające się od czasu do czasu w moich ilustracjach większe podobieństwa do utworów, z których czerpałam inspirację**, nie odbiją mi się kiedyś czkawką i w mojej pracy grafika, uniknę nieprzyjemności.
 

Z drugiej strony, mając świadomość jak bezczelnie i na jaką skalę łamane są prawa autorskie przez większość ludzi i firmy oraz patrząc na poniższe „inspiracje”, tak sobie myślę: Może jestem przewrażliwiona?

 
montaż zdjęć agencji Reuters, AP, AFP –  zaczerpnięte z artykułu Piotra Kała Kiedy fotograf kradnie i popełnia plagiat, a kiedy się tylko inspiruje?,  źródło
 
 
 
 

 
montaż zdjęć agencji East News, Reuters –  zaczerpnięte z artykułu Piotra Kała Kiedy fotograf kradnie i popełnia plagiat, a kiedy się tylko inspiruje?,  źródło
 
 
 
 
 
 
 

*Chętnie powtarzane na wielu polskich stronach i blogach jako Plagiat jest najwyższą formą podziwu, choć nikt nie wie skąd to powiedzenie się wzięło.

** Przytoczę słowa Piotra Kała z Kiedy fotograf kradnie i popełnia plagiat, a kiedy się tylko inspiruje?Inspiracja jest działaniem pozytywnym, ponieważ nasz świat zbudowany jest na twórczych odwołaniach. Na przykład nie ma sensu od nowa wymyślać prochu, czy koła, które towarzyszy nam od tysiącleci.