blog

Tworzy ilustracje dla biznesu, np. do książek, w których skomplikowane treści tłumaczą rysunki. Przedstawia w  formie zapisu  graficznego, myśli, potem słowa, ubierając je  w  obrazy. Tworzy notatki wizualne z prelekcji, wystąpień. Wszystko to, by dzięki obrazowi, lepiej zapamiętywać treści.   

– Widzieliśmy pani prace i bardzo się nam spodobały! Chcielibyśmy zaangażować panią do naszego nowego projektu.– Bardzo mi miło i chętnie zapoznam się ze szczegółami zlecenia.– Super! Chcielibyśmy, by wpasowała się pani w styl z załącznika… Pocieszę Cię – to ostatnie zdanie słyszę coraz rzadziej.

Ilustracja artykułu

Jakiś czas temu pytana o zawód, zamiast odpowiadać „grafik”, zaczęłam mówić „grafik-ilustrator”. Jednak ze zdumieniem odkryłam, że to słowo nie wyczerpuje tematu. Słysząc czym się zajmuję, ludzie często zakładają dwa scenariusze: że ilustruję bajki dla dzieci lub wykonuję portrety ołówkiem. Kiedy wyjaśniam, że styl moich prac nie wpisuje się w potrzeby żadnego z tych projektów, bywają zbici z tropu.

Ilustracja artykułu

Ktoś poszukuje grafika, może cię to zainteresuje? – piszą znajomi w dobrej wierze, po czym zupełnie niezaskoczona odkrywam, że ogłoszenie nie ma nic wspólnego z moją specjalizacją. Zawsze jednak dziękuję im za pamięć.

Jeśli na montażu filmów znasz się tyle, co kura na pieprzu lub Twoje doświadczenia ograniczają się co najwyżej do Movie Makera – a poszukujesz darmowego, przystępnego programu do post produkcji – to ten artykuł dedykuję właśnie Tobie.

  Po prawie rocznej nieobecności postanowiłam powrócić na łono blogowania i robię to wpisem z przymrużeniem oka. Tak na lekki rozruch. I by pasowało do obrazka. W okresie świąteczno-noworocznym, przy okazji licznych bożonarodzeniowych premier filmowych oraz wizyt u rodziny posiadającej telewizor, przed oczami przemknęło mi kilka tytułów produkcji romantycznych lub familijnych z Gwiazdką w tle. […]